na ulicy miniesz mnie.
Jak co dnia, w tym samym miejscu,
w Twój krajobraz wpiszę się.
Może z czasem się odważysz
posłać uśmiech, podnieść wzrok.
Może - spiesząc się do pracy -
na mój widok zwolnisz krok.
Poznać dam Ci swoje imię.
Porozmawiać zechcesz? - Czy
zauważać mnie przestaniesz
poganiany batem dni?
Aż we wtorek lub niedzielę
ze zdziwieniem stwierdzisz,
że - choć szedłeś stałą trasą -
dziś nie minęliśmy się.
Czy poświęcisz mi myśl choćby?
Jeden uśmiech? Skromny znak?
Może łatwiej jest przemijać,
pożegnanym -
właśnie tak...
17.12.2014
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz