sobota, 19 sierpnia 2017

Tu i teraz

Kliknij mnie, losie,
swoim klikadełkiem,
abym nie sterczał
jako kołek w płocie
ani gwóźdź w trumnie,
ani drzazga w dupie,
ni też sól w oku co gorzej widzących.

Kliknij mnie losie na zapas,
przypadkiem,
nie dość pobieżnie,
ni nazbyt głęboko,
abym się otwarł
w całkiem nowym oknie
lub bezboleśnie
szybko
zrestartował.

24.04.2014

Komunista

"Czas jest najlepszym doktorem" -
to słowa - paradoks - chore.
Nie wiem, co jest ich celem.
Doktorem? Chyba - Mengele?

Czas żadnych ran nie leczy,
przestańcie gadać od rzeczy.
Hibernuje i mami,
usypia czujność bliznami,
zmiany na lepsze wróży -
abyś mu dobrze służył.

"...to pieniądz" - dobre sobie -
pół życia wszystko robię,
aby obrosnąć w piórka...
Tymczasem - proszę - wiewiórka,
co czas ma głęboko... u kity
i nie obrasta w profity -
ma z życia więcej frajdy
niż ja i moje rajdy.

To złodziej, wróg i morderca:
ciała, duszy i serca.
Pociesza mnie jedynie
fakt, że dla wszystkich płynie.
Bolesna, oczywista
prawda:
to komunista.

14.06.2014

Puszyste

Inspirowane elokwencją K.Z. :)


Małe czy duże,
brudne czy czyste -
prężą się wokół chuje puszyste.
Nie moherowe, nie z owczej wełny,
chujek puszysty - znaczy, że pełny.
Ku bystrych znawców rzewnej radości -
chuj pełny - kiedy przy żłobie gości,
natrętnie trując, moralizując,
jadem - jak spermą - ejakulując.

Prężą się wokół chuje puszyste,
częściej - te duże, częściej - nieczyste...

15.10.2014

Confiteor

Przepraszam Panią,
przepraszam Pana -
taka wciąż jestem niewyśpiewana...
Jest tyle "stories" i tyle nut,
dźwięki mnie cisną - jak nowy but.

Gdy kąpiel biorę,
gdy zęby myję
i kiedy chudnę, i kiedy tyję -
tempo pogania,
a rytm - łaskocze,
melodia - nutą szturcha pod boczek.

Kim jestem? Nie wiem.
Tylko przeczuwam,
gdy nucę, śpiewam - wnet się wykluwam.
I tylko wtedy.
Na co dzień - bywam,
mniej to czy bardziej przytomna, żywa,
Lecz - kiedy śpiewam - poczucie mam:
jestem mniej "tu", a bardziej "tam"...

Panią przepraszam,
przepraszam Pana -
że taka jestem - niewyśpiewana...
Powiedzcie, Państwo -
czy grozi mi
muzyczna kropka nad "i"?

18.10.2014
Fot. Krzysztof Piotrkowski

Kręgosłup niemoralny

od mózgu
aż do trzewi
w krzyżowym
ogniu
pytań
(wytrwam w bólu czy nie)
jak dziecko
odczuwam dumę
z zawiązanego
trzewika

15.11.2014

Ono

szkaradnie
szkarłatnie
kropla
po
kropli
wypływa
ze
mnie

dowód Twego nieistnienia

15.11.2014

Myśl

Kiedyś będę starszą panią -
na ulicy miniesz mnie.
Jak co dnia, w tym samym miejscu,
w Twój krajobraz wpiszę się.

Może z czasem się odważysz
posłać uśmiech, podnieść wzrok.
Może - spiesząc się do pracy -
na mój widok zwolnisz krok.

Poznać dam Ci swoje imię.
Porozmawiać zechcesz? - Czy
zauważać mnie przestaniesz
poganiany batem dni?

Aż we wtorek lub niedzielę
ze zdziwieniem stwierdzisz,
że - choć szedłeś stałą trasą -
dziś nie minęliśmy się.

Czy poświęcisz mi myśl choćby?
Jeden uśmiech? Skromny znak?
Może łatwiej jest przemijać,
pożegnanym -
właśnie tak...

17.12.2014

Imponderabiliapompon

skowytem jestem
o sens,
o treść
i cel -
pal
sześć
______________


kochaj
bliźniego swego
jak siebie samego
chciałbyś umieć

_________________

Czajnik -
jedyny osobnik
płci męskiej
gwiżdżący na mój widok
po przebudzeniu


14.03.2015

Połów

wciąż żywą
przynętą wspomnień
wabię
Twoją obecność
Tato

nawijam na kołowrotek
tęsknotę
czekam
na dobry wiatr

14.03.2015

Portowa 11

miłość
przysiada na czterech łapach
dokądkolwiek
zechcesz ją wziąć
pójdzie
w pustym boksie
zostawiając
zapach

14.03.2015

Próg

Odchodzi, bo nie

dochodzi do wniosków
orgazmów pieniędzy
Wlokąc za sobą walizkę
niedomkniętą od pretensji, z ciągnącym się
paskiem wyrzutów, o który potykali się

razem.

Odchodzi, bo tak

Postanowiła, gdy on lewym
butem zaginał czasoprzestrzeń,
krztusząc się wymiocinami wymówek.

Mową, uczynkiem, głównie jednak
myślą -
Od niego, siebie, zmysłów,
bo może
pomiędzy lukrowaną obietnicą a rozsypaną solą
poddusić natrętne chęci
na raz następny.

24.09.2013

Tete-a-tete

kołacze mrówka
do drzwi ślimaka żmudnie
pod kwiatem maku


04.07.2015

***

Wolność jest
zanim
usta otworzysz
zewrzesz dłoń
zrobisz krok.

06.11.2014

Maratończyk

na samotność umiera się
powoli niezauważalnie żłobiąc
odlewy w poduszkach
drobiąc zeschnięte godziny
pomiędzy łakome lata
aż oddech powszednieje
półświstem
drepcząc poboczem warg

jak maratończyk

05.07.2013

poniedziałek, 14 sierpnia 2017

erzac

tylko w markecie
doświadcza macierzyństwa
wioząc zakupy